Makroekonomia

Planowanie i konsekwencja, czyli chińska recepta na rozwój


W ostatnich dniach bardzo często słyszę pytanie: „A jak tam druga fala epidemii w Chinach?” Ku rozczarowaniu pytających odpowiadam: „Nijak”. W Chinach nie ma drugiej fali epidemii. Zamiast niej wzbiera fala ożywienia gospodarczego. A przecież tak nie powinno być. Przecież – zgodnie z powszechnym przekazem medialnym – Chiny nie radziły sobie z pierwszą falą COVID-19, przecież ChRL dotknęły sankcje amerykańskie. Przecież zatrzymane gospodarki Azji, Europy, obu Ameryk i Australii musiały spowodować poważne problemy chińskiego eksportu, podstawy chińskiej ekonomii.

Tymczasem na chińskim rynku nieruchomości ceny znów zaczęły rosnąć (tak się dzieje już od 12 lat), rośnie liczba produkowanych i sprzedawanych samochodów osobowych (w tym oczywiście elektrycznych), rosną wartości bezpośrednich inwestycji zagranicznych, na chińskie giełdy wchodzą kolejne chińskie koncerny podnosząc coraz wyżej poprzeczkę IPO, wartość chińskiego juana do amerykańskiego dolara wzrasta najszybciej i najsilniej od 15 lat. Nawet wskaźniki opłacalności produkcji przemysłowej pokonały trend deflacyjny dotykający chińskich producentów przez ponad pół roku.

Dlaczego tak się dzieje?

Przyczyn jest wiele. Ale najważniejszymi są: planowanie (przewidywanie), konsekwencja i umiejętność wyciągania wniosków z doświadczeń przeszłości.

Nie ulega wątpliwości, że pierwsze reakcje na epidemię w Wuhan były – delikatnie rzecz ujmując – nieadekwatne do sytuacji. Wbrew różnym teoriom spiskowym w tym szczególnym przypadku zawiódł człowiek oraz system zależny od ludzkich decyzji. W chińskiej rzeczywistości większość ludzi, w tym decydentów średniego szczebla, unika wszelkiej odpowiedzialności. To jedno z przekleństw negocjacji z chińskimi partnerami – niemożność uzyskania konkretnej odpowiedzi, doprowadzenia do konkretnego rozwiązania. Tak było w Wuhan – tamtejsi decydenci woleli zamieść problem pod dywan niż podjąć potencjalnie niepopularną decyzję (objęcie kwarantanną miast w przeddzień najważniejszego święta rodzinnego w chińskim kalendarzu) i wziąć na siebie za nią odpowiedzialność. Zamiast zacząć działać zgodnie z procedurami wypracowanymi w efekcie epidemii SARS (2002 rok), czekali na „sygnał z góry”. Ale kiedy ten sygnał przyszedł, był konkretny, mocny i zdecydowany. Pamięć ludzka jest ulotna, zatem już ledwo pamiętamy obrazy z Chin, kiedy to w ciągu 7 dób wybudowano 2 wielkie szpitale polowe, by przyjąć jak największą liczbę osób zarażonych. Na tych efektownych działaniach się nie skończyło. Ustalono podstawowe zasady ograniczania transmisji wirusa (maseczki, mierzenie temperatury, dezynfekcja rąk, zachowywanie bezpiecznych odległości pomiędzy obcymi sobie osobami, ogólnokrajowy system kwarantann i samoizolacji. Potem przez kilka miesięcy zasad tych przestrzegało społeczeństwo liczące 1 miliard 400 milionów ludzi. Najważniejszych z tych zasad, czyli noszenia maseczek, częstej dezynfekcji rąk, odkażania miejsc publicznych (jak korytarze metra, czy klatki schodowe i windy), itp. Przestrzega się do dziś dnia. Nikt na ten temat nie dyskutuje. Zwłaszcza w obliczu wiadomości ze Stanów Zjednoczonych.

Wiadomym było od początku, że epidemia będzie miała zły wpływ na gospodarkę Chin. Wątpliwości budzić mogły ewentualnie przewidywania dotyczące skali strat. Pekin sięgnął natychmiast po narzędzie, które już wielokrotnie sprawdzało się w czasie różnych turbulencji targających światową gospodarkę, a mających wpływ na Chiny: projekty infrastrukturalne. Z jednej strony posłużono się klasycznymi dla Chin „motorami”, czyli uruchomiono projekty dotyczące infrastruktury komunikacyjnej (nowe drogi, nowe połączenia kolejowe, w tym głównie koleje szybkie, nowe lotniska), z drugiej jednak pojawił się wyraźny nowy rys. Władze centralne położyły nacisk na rozwój „Infrastruktury Nowej Generacji”, jak ją nazwano. I tak na przykład postanowiono skompresować trzyletni plan rozbudowy sieci 5G i zamknąć go w okresie 12 miesięcy. W efekcie co tydzień w Chinach powstaje 15 tysięcy nowych stacji bazowych tego systemu komunikacji. Uruchomiono gigantyczne środki na rozwój ekosystemu informatycznego pozwalającego zwiększyć tempo ewolucji chińskiego e-commerce, który stanowi już w tej chwili połowę całego światowego handlu w sieci, implementację rozwiązań Internet of Things (Internet Rzeczy) dotyczących autonomicznych samochodów elektrycznych, przede wszystkim tych, które już w tej chwili stają się elementem transportu publicznego (autonomiczne autobusy i taksówki), a także intensyfikację badań i rozwoju nowych dziedzin chińskiej gospodarki takich jak AI (sztuczna inteligencja), Big Data, czy cloud computing. Władze chińskie w wyniku doświadczeń pierwszego półrocza br. uruchomiły, lub przyspieszyły prace dotyczące m.in.:

– upowszechnienia rozwiązań bazujących na technologiach blockchain w administracji państwowej (na przykład system iShenzhen funkcjonujący w… Shenzhen), w biznesie (ogólnopaństwowy system ogólnodostępnych węzłów blockchain w ponad 200 chińskich miastach), czy w przestrzeni społecznej (System Zaufania Społecznego);

– wprowadzenia do obiegu elektronicznej waluty narodowej, znanej jako DCEP, nazywanej również e-juanem;

– intensyfikacji automatyzacji i robotyzacji procesów produkcji, w tym produkcji rolnej (w 2019 roku zainstalowano w chińskich fabrykach 140,5 tysiąca robotów przemysłowych, w tym roku ma to być większa liczba);

– przesunięcia i reorganizacji łańcuchów dostaw żywności dla wielkich chińskich miast (te w początkowej fazie epidemii cierpiały na braki w zaopatrzeniu produktów świeżych) między innymi poprzez realizację projektów farm hydroponicznych, jak i fabryk syntetycznej produkcji mięsa (technologia namnażania komórek, lub drukowanie mięs w specjalnych drukarkach 3D);

– budowy infrastruktury dla w pełni autonomicznego systemu logistycznego obejmującego samoobsługowe magazyny, czy centra logistyczne, autonomiczne pojazdy drogowe, koleje, drony, jak również statki śródlądowe i morskie;

– projektowania i budowy samowystarczalnych miast wyposażonych we własne źródła wody (z systemami odzyskiwania jej), własne źródła energii, jak i własne źródła żywności; miasta te mają pozwalać na swobodne funkcjonowanie w izolacji od reszty kraju przez co najmniej kilka tygodni;

– rozbudowy inteligentnej sieci energetycznej bazującej na liniach przesyłowych najnowszej generacji, pozwalających przesyłać prąd o napięciu miliona woltów na wielkie odległości (liczone w tysiącach kilometrów) przy stratach energii nie przekraczających 2%;

O większości z tych projektów pisałem w poprzednim artykule, parę miesięcy temu. I przez parę miesięcy zmieniło się wyłącznie jedno: liczba projektów zwiększyła się, a wszystkie one już dawno przeszły z fazy studyjnej w etap pilotażu, lub realizacji. Konsekwencja. Konsekwencja w realizacji założeń. No właśnie: za wszystkimi tymi działaniami kryją się założenia, plany, których nie przygotowywano na kolanie, które nie są efektem przypadku, działania reaktywnego. Chiny funkcjonują w rytmie planów 5-letnich. Oczywiście sama ta nazwa kojarzy się powszechnie z zarządzaniem centralnym, gospodarką planową, ekonomią polityczną socjalizmu – obowiązkowym przedmiotem na wszystkich kierunkach studiów w czasach PRL. Tymczasem plany 5-letnie w Chinach już od dekad są urzeczywistnieniem chińskiej filozofii osiągania celów. My na Zachodzie chcemy cele osiągać jak najszybciej, chcemy usuwać z drogi napotykane przeszkody, bo cele trzeba osiągać dziś, a nie jutro. Tradycyjne podejście do realizacji założeń zakłada rozwagę i przystosowywanie do zmieniających się warunków. Jest strategia, są też taktyki pozwalające realizować strategię. Takie podejście do rzeczywistości utrudnia szybkie reagowanie, ale pozwala działać perspektywicznie. Pozwala też kształtować społeczne porozumienie, konsensus dotyczący podejścia do określonych problemów, jak na przykład postawa jednostki i ogółu wobec epidemii.

A to bardzo istotny czynnik zapewniający warunki dla realizacji planów nie tylko w skali makro, ale również tej mikro. Mali i średni chińscy przedsiębiorcy obawiają się przyszłości, nie są jej pewni. Ta niepewność powodowana jest jednak głównie czynnikami zewnętrznymi, tymi nad którymi władze Chin nie mają kontroli z oczywistych przyczyn. Świadomość tej sytuacji umacnia przekonanie wśród Chińczyków co do słuszności polityki gospodarczej władz, które zdecydowały się dekadę temu na zwrot od modelu bazującego na eksporcie ku zależności od popytu wewnętrznego, od konsumpcji. Gdyby nie ten zwrot, gdyby nie powodowany tą decyzją nacisk na rozwój wysokich technologii, Chiny znajdowałyby się dzisiaj w sytuacji dramatycznej.

Chiny wyciągają wnioski z najnowszych doświadczeń. Najważniejszym z nich jest świadomość, że zdarzenia takie jak epidemia koronawirusa będą zaburzać codzienność. Wybuchną nowe epidemie, nie ominą nas klęski żywiołowe, konflikty. I trzeba się na te przypadki przygotować tak dobrze, jak to tylko możliwe. Z drugiej strony świat znalazł się w momencie przełomowym. Zmieniają się definitywnie realia prowadzenia działalności gospodarczej (w skali makro i w skali mikro), pojawiają się zupełnie nowe gałęzie gospodarki, na naszych oczach (i uszach) w przeszłość odchodzą liczne profesje i funkcje, a rodzą się nowe zawody. Zagrożenia i szanse. I jedne, i drugie traktowane są przez chińskich decydentów jako impulsy rozwoju, możliwość wyprzedzenia światowych konkurentów. Na przełomie czerwca i lipca br. opublikowano w Chinach założenia planu „China Standards 2035” będącego rozwinięciem wielkiego projektu „Made in China 2025”. Idea planu zawiera się w jego tytule: Chiny mają ambicje stworzenia światowych standardów na wielu polach, na których odnoszą największe sukcesy, lub które eksplorują w pojedynkę. Rzecz dotyczy sztucznej inteligencji, Internetu Rzeczy, systemów 5G i 6G (opracowywaniem kolejnej generacji systemów telekomunikacyjnych zajmuje się od pewnego czasu m.in. Xiaomi), inteligentnych systemów przesyłu energii elektrycznej (smart grid), elektronicznych walut narodowych, robotyki i wielu innych. Projekt „China Standards 2035” nie tylko ujawnia aspiracje Pekinu, ale pokazuje mnogość kierunków rozwoju nie tylko Chin, ale i każdego państwa posiadającego odpowiednie potencjały.

(…)


Za­in­te­re­so­wał Cię ten ar­ty­kuł?

Peł­na treść do­stęp­na jest w wy­da­niu listopadowym ’20 Cre­dit Ma­na­ger Ma­ga­zi­ne.

 


Au­tor ar­ty­ku­łu:

Leszek Ślazyk

Politolog, publicysta, przedsiębiorca, związany zawodowo z Chinami od 1994 roku. Od ponad 25 lat zajmuje się organizacją produkcji w Chinach na zlecenie organizacji z Polski i Europy Środkowej. Ostatnie lata poświęcił pracy na rzecz polskich firm zainteresowanych zdobyciem chińskiego rynku dla swoich produktów i technologii. Autor ekspertyzy dotyczącej możliwości współpracy Polski z Chinami w obszarze gospodarki cyfrowej. Twórca koncepcji utworzenia w prowincji Guangdong Polsko-Chińskiego Parku Sztucznej Inteligencji. Od roku 2010 roku redaktor naczelny stworzonego przez siebie portalu chiny24.com.

Write a comment...

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *