Biznes

Pandemia nie zaszkodziła ubezpieczeniom należności


Ograniczenia i lockdowny spowodowane pandemią COVID-19 przyczyniły do wzrostu liczby bankructw przedsiębiorstw, jednak nie wpłynęło to na ubezpieczenia należności. Przedsiębiorcy chętnie kupują te polisy, a asekuratorzy nie obcięli limitów.

Komisja Europejska wyraziła zgodę na rządowy program wsparcia ubezpieczeń kredytów kupieckich, ale wygląda na to, że jego wdrożenie nie będzie konieczne. Co prawda przypadków niewypłacalności jest więcej niż przed pandemią, ale dzieje się tak głównie za sprawą wprowadzenia w ubiegłym roku procedury pozasądowej. Polskie firmy ucierpiały w czasie obostrzeń pandemicznych, ale nie do tego stopnia, żeby masowo plajtować.

Z raportu firmy Coface działającej na rynku ubezpieczeń należności wynika, że w pierwszym półroczu 2021 r. odnotowano łącznie 1175 przypadków niewypłacalności polskich przedsiębiorstw. To aż o 160 proc. więcej niż w tym samym okresie 2020 r., kiedy nie funkcjonowały jeszcze uproszczone postępowania pozasądowe. W 2021 roku sądy ogłosiły postanowienia o upadłości i restrukturyzacji 380 polskich firm, czyli o 16 proc. mniej niż rok temu.  Z nowego, uproszczonego postępowania o zatwierdzenie układu (bez rejestracji w sądzie) skorzystało 795 podmiotów gospodarczych, które ogłosiły niewypłacalność – to ponad dwie trzecie wszystkich przypadków. Niewykluczone zatem, że gdyby nie nowe rozwiązanie prawne, bankructw byłoby mniej niż do tej pory.

Nowa procedura spowodowała także spadek popularności przyspieszonych postępowań układowych i postępowań sanacyjnych, których liczba wyraźnie się zmniejszyła. Liczba postępowań o zatwierdzenie układu szybko rośnie. W pierwszej połowie 2020 r. ogłoszono jedynie dwa takie postępowania, natomiast od stycznia do czerwca tego roku aż 81.

Statystyki potwierdzają zwiększenie niewypłacalności we wszystkich branżach. Skala wzrostu odzwierciedla sytuację rynkową związaną z obostrzeniami i kolejnymi lockdownami, które w różny sposób dotykają sektory gospodarki. Najlepiej radzi sobie branża produkcyjna, w której liczba przypadków niewypłacalności wzrosła najmniej bo o 61 proc. Najwyższy wzrost odnotowały natomiast usługi, transport, handel i budownictwo. Widoczny jest też ciągły wzrost niewypłacalności w rolnictwie (o 360 proc.), powodowany coraz częstszym wykorzystywaniem uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego po to, by zakończyć działalność.

 

Przedsiębiorcy się chronią

Dla asekuratorów sprzedających polisy chroniące należności ostatni rok był niezły. Ubezpieczenia należności nieustannie cieszą się zainteresowaniem przedsiębiorców. Firmy ubezpieczają się z kilku powodów. Jak uważa Grzegorz Błachnio, analityk Euler Hermes, przedsiębiorcy boją się zakończenia pomocy publicznej – przede wszystkim tego, jak wpłynie to na ich odbiorców. Kończy się zasilanie kont firmowych w gotówkę (helicopter money), znikają też różne ulgi, zwolnienia, odroczenia (m.in. ZUS), a niektóre podatki nawet rosną, m.in. w handlu.

 

Ubezpieczenia należności nieustannie cieszą się zainteresowaniem przedsiębiorców.

 

Ubezpieczeniu należności sprzyja też duży wzrost cen produkcji sprzedanej i usług, gdyż oprócz generalnie większego popytu przyczynia się on do wzrostu sald – zaangażowania kredytowego firm i zaangażowania ich środków własnych. Przykładowo w sektorze metalowym wzrosty cen wynoszą 60–80 proc. Dodatkowo rośnie popyt ze strony budownictwa i przemysłu. Powoduje to bardzo istotny wzrost nie tylko obrotów, lecz także wspomnianego zaangażowania środków własnych w kredyt kupiecki. Podobnie jest w sektorze opakowań i tworzyw sztucznych.

Oprócz tego ubezpieczyciele obserwują zwiększony popyt niemal na całym rynku, a w ślad za tym większe obroty i rentowność firm. W rezultacie rośnie gotowość do akceptacji wniosków kredytowych firm oraz poprawia się ocena perspektyw konkretnych branż.

Z drugiej strony ubezpieczyciele należności nie zmniejszyli zaangażowania we wsparcie przedsiębiorców. Dane zebrane przez Polską Izbę Ubezpieczeń pokazują, że w 2020 r. wartość ubezpieczonych obrotów firm wyniosła niemal 575 mld zł i była o ponad 40 mld zł wyższa niż w poprzednim roku. Mało tego, asekuratorzy nieznacznie zwiększyli limity kredytowe przyznawane przedsiębiorstwom.

 

Dobre perspektywy

Ubezpieczyciele należności nie martwią się o przyszłość, i to nie tylko ze względu na rządowy program wsparcia.

– Nie wydaje się, aby program był potrzebny w tej chwili, ale dobrze, jeśli będzie on przygotowany na wypadek, gdyby potrzebny był w przyszłości – ocenia Grzegorz Błachnio.

Jak zauważa Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Regionie Europy Centralnej, koniunkturę wspiera zwłaszcza sektor przetwórstwa przemysłowego, który w obliczu ożywienia handlu światowego szybko zaczął się odbudowywać po pandemicznej zapaści, zarówno w kraju, jak globalnie. Poluzowanie obostrzeń, które obowiązywały przez wiele tygodni (związanych z wysoką dynamiką zakażeń), pozwala sektorowi usług na powrót do działalności biznesowej.

Obostrzenia zostały wprawdzie poluzowane, ale przyszłość ciągle jest niepewna i pandemia może wpłynąć na sytuację na płatniczą na poszczególnych rynkach w ciągu najbliższych miesięcy. Przedsiębiorcy, którym polisy pomogły w utrzymaniu dotychczasowych kontraktów, są tego świadomi, więc można się spodziewać upowszechnienia ubezpieczeń należności.

Coface przewiduje wzrost konsumpcji gospodarstw domowych w kolejnych miesiącach, zwiększenie eksportu i dalsze odbudowywanie inwestycji w dobra trwałe. Spodziewa się przy tym, że bariery podażowe nie znikną szybko, a ceny surowców utrzymają się na wysokich poziomach.

– Przedsiębiorstwa mogą w coraz większym stopniu odczuwać opóźnione oddziaływanie pandemii na ich sytuację płynnościową. Wraz z wygaszaniem wsparcia liczba niewypłacalności, w tym upadłości i sądowych restrukturyzacji, będzie wzrastać. Skala tego procesu jest trudna do przewidzenia, ale prawdopodobnie przełom 2021/2022 przyniesie większą liczbę „tradycyjnych” form ogłaszania niewypłacalności – mówi Grzegorz Sielewicz.

 

Prawdopodobnie przełom 2021/2022 przyniesie większą liczbę „tradycyjnych” form ogłaszania niewypłacalności.

 

Powinno to sprawić, że firmy częściej będą szukać sposobów na zabezpieczenie kredytu kupieckiego, który daje szansę na przetrwanie trudnego dla przedsiębiorców czasu.

Jak uważa Grzegorz Błachnio, odbicie nie będzie jednoznaczną hossą, ale raczej szansą na wzrost. Warto z niej korzystać świadomie, zdając sobie sprawę m.in. z kondycji handlu. Z jednej strony jest on doświadczony finansowo przez pandemię, niepewny szybkości i trwałości odbicia, czyli powrotu do przyzwyczajeń zakupowych, boryka się z wyższymi kosztami pracy i obawia się zakończenia pomocy publicznej. Z drugiej strony ma możliwość łatwej restrukturyzacji i ucieczki od zobowiązań.

Z tego powodu dla przedsiębiorstw jest teraz dobry czas na ubezpieczanie należności, a asekuratorzy nie mają powodów do odmawiania im ochrony. Sytuacja może się jednak szybko zmienić ze względu na spodziewany za kilka miesięcy wzrost niewypłacalności.

 


 

Write a comment...

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.