Biznes

Brakuje wszystkiego czyli 'shortage economy’


János Kornai zasłynął wnikliwą i odważną krytyką gospodarek socjalistycznych. To on właśnie w roku 1980 wprowadził pojęcie „gospodarka niedoboru”, pisząc pracę pod tytułem „Economics of Shortage”. Książka ta stanowiła inspirację dla rynkowych reform, które przeprowadzono po przełomie 1989 r. w Europie Środkowo-Wschodniej. Nieco później, bo po kryzysie 2008-2009, napisał z kolei książkę „Dynamizm, rywalizacja i gospodarka nadmiaru”, gdzie czytelnik znajdzie wiele tez inspirujących do rewizji powszechnie przyjmowanych sądów (np. dotyczących równowagi rynkowej) i bodziec do poszukiwania adekwatnych do rzeczywistości środków zaradczych. Autor skłania nas przede wszystkim do myślenia i chce, abyśmy działali z otwartymi oczami, nie na ślepo. Oczywiście w jego oczach, i zapewne wielu innych, gospodarka kapitalistyczna jest modelem lepszym. Kto by pomyślał, że niedobór, z którym mamy do czynienia teraz, będzie cechą wysokorozwiniętej gospodarki kapitalistycznej. Dosłownie – dzisiaj brakuje wszystkiego!

W zeszłym roku, gdy pandemia pustoszyła kraj po kraju, a gospodarki drżały, konsumenci w panice kupowali wszelakie towary w nadmiarze. Dziś, po odbiciu, firmy zaciekle próbują uzupełniać swoje zapasy. Od producentów materacy i samochodów, po producentów folii aluminiowej – firmy kupują więcej materiałów, niż potrzebują, aby przetrwać okres rosnącego w zawrotnym tempie popytu na towary i złagodzić strach przed wyczerpaniem zapasów. Szał zakupów popycha łańcuchy dostaw na skraj wytrzymałości. Niedobory, wąskie gardła w transporcie i skoki cen zbliżają się do najwyższych poziomów w ostatnich latach, co wywołuje wysoką inflację oraz budzi obawy, że w światowej gospodarce zagości stagflacja.

Rudy żelaza, miedź, stal, kukurydza, kawa, pszenica, soja, tarcica, półprzewodniki, plastik, karton do pakowania – wygląda na to, że świat cierpi na niedobór wszystkiego. A jak jest z firmami w Polsce? Dość niepokojącą statystykę opublikował właśnie Główny Urząd Statystyczny, który przygotowuje comiesięczne badanie koniunktury.

 

Niedobory materiałów – czegoś takiego nie było w historii

Jeżeli weźmiemy statystykę dla firm przemysłowych, to w październiku aż 33,4% z nich zgłasza problemy z dostawami. Czy to dużo? Tak! Średnia za ostatnie dwie dekady (od kiedy prowadzone są badania) wynosi niecałe 9% … To ponad trzykrotny wzrost.

A jak jest w poszczególnych sektorach produkcji? Najgorzej jest w branżach: Produkcja komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych (52,4%); Produkcja wyrobów z drewna oraz korka (50,2%); Produkcja pojazdów samochodowych, przyczep  i naczep, z wyłączeniem motocykli (48,7%) oraz Produkcja wyrobów z gumy i tworzyw sztucznych (43%).

A dla których branż jest to sytuacja wyjątkowa, czyli amplituda odchylenia od średniej wieloletniej jest najwyższa? Są to branże: Produkcja komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych (52,4% wobec 11% średniej); Produkcja pojazdów samochodowych, przyczep  i naczep, z wyłączeniem motocykli (48,7% wobec 8,9% średniej); Produkcja wyrobów z gumy i tworzyw sztucznych (43% wobec 6,5% średniej) oraz Produkcja urządzeń elektrycznych (40,4% wobec 6,7% średniej).

 

 

 

Czy to przekłada się na prognozy produkcji?

W badaniach przedsiębiorstw przemysłowych w październiku widać eksplozję problemów podażowych, czyli braku w dostępności podstawowych surowców i materiałów. A czy przekłada się to na problemy produkcyjne? Spójrzmy zatem na statystykę przewidywanej produkcji.

Już od lipca tego roku, wyraźnie odwrócił się trend przewidywań wielkości produkcji. Coraz więcej przedsiębiorstw ocenia, że produkcja spadnie. Wśród najbardziej pesymistycznych branż są: Produkcja pojazdów samochodowych, przyczep  i naczep, z wyłączeniem motocykli; Produkcja wyrobów z pozostałych mineralnych surowców niemetalicznych; Produkcja wyrobów z drewna oraz korka oraz Produkcja chemikaliów i wyrobów chemicznych.

 

 

A co z pracownikami? Nie jest dobrze ….

Patrząc na ogólną statystykę dla całego przemysłu można powiedzieć: bywało gorzej ale problemy systematycznie narastają. W październikowej statystyce GUS, problemy z niedoborem pracowników zgłasza 23,4% przedsiębiorców. Najgorzej było we wrześniu 2018 gdzie problem sygnalizowany był przez 41% firm przemysłowych. A jak jest w poszczególnych sektorach przemysłu? Najgorzej jest w branżach: Produkcja wyrobów z drewna oraz korka, z wyłączeniem mebli (42,2%); Produkcja wyrobów tekstylnych (41,9%); Produkcja mebli (38,3%) oraz Produkcja wyrobów z gumy i tworzyw sztucznych (34,3%).

 

 

 

Jak ocenił ostatnio Polski Instytut Ekonomiczny, braki surowców i materiałów będą odbijały się na tempie wzrostu produkcji przemysłu w kolejnych miesiącach, które – według PIE – będzie spadać. Oby ta nowa post-pandemiczna „normalność” wyglądała nieco mniej nienormalnie jak teraz …

 

Write a comment...

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.